Nie lubimy określenia agencja. Nie udajemy, że znamy się na wszystkim. Nie odmrażamy projektów w kreatywnej mikrofalówce popularnych burz mózgów, a nasza oferta mieści się zazwyczaj na pięciu slajdach. Nie licząc głównego składu, współpracujemy ze zdolnymi freelancerami, dopasowując ich kompetencje do wymogów danego projektu, w myśl zasady, że każdy pomysł ma działać, a nie tylko ładnie wyglądać. Lubimy myśleć, że nasza praca wchodzi w skład czegoś większego, że jest ważna dla innych. Inaczej nie byłoby w tym wszystkim sensu, prawda?